Wizyta u prawnika jest bardzo zbliżona do wizyty u lekarza – w obu przypadkach przychodzimy z problemem, a chcielibyśmy wyjść z dobrze postawioną diagnozą i właściwą terapią. Jak tego dokonać? Lektura 5 poniższych, prostych punktów ułatwi przygotować się do takiej rozmowy.
Wizyta w sądzie wiąże się zazwyczaj ze sporą dawką stresu. Na szczęście z nami rośnie szansa, że negatywne odczucia z tym związane znacznie zmaleją. Pamiętaj – do rozprawy szykujemy się już od samego początku, więc lepiej nie zaskakuj pełnomocnika jakimś dokumentem, który Twoim zdaniem lepiej zachować na ostatnią chwilę.
Podobnie rzecz się ma z ewentualnymi świadkami. Obecnie procedura cywilna kładzie bardzo duży nacisk na jak najwcześniejsze przedstawianie wszelkich twierdzeń i dowodów pod rygorem utraty możliwości powoływania się na nie w czasie późniejszym, więc im więcej szczerości na początku, tym mniej nieprzyjemnych niespodzianek później. Najlepiej uzgodnij wszystko dużo wcześniej z pełnomocnikiem i postępuj tak, jak Ci poradził.
Właściwe sprecyzowanie tego co chcemy przed sądem osiągnąć to problem pełnomocnika. Ty musisz przede wszystkim odświeżyć sobie w głowie przebieg zdarzeń. No i być obecny. Przyjdź zatem do sądu co najmniej kilka minut przed samą rozprawą. Zaplanuj podróż tak, żeby nie spóźnić się nawet pomimo korków, nagle wynikłej potrzeby przywózki dziecka z przedszkola, czy konieczności oczekiwania na kuriera.
Pamiętaj o odpowiednim stroju – nie musisz wyglądać jak na raucie u brytyjskiej królowej, ale zdecydowanie bardziej biurowo niż wakacyjnie. Jeśli czegoś nie założyłbyś idąc na imieniny do znajomych, to raczej na wizytę w sądzie też się nie będzie nadawać. Ważne jest też odpowiednie zachowanie. Podczas trwania rozprawy nie siedzimy rozwaleni jak w pubie, nie żujemy gumy, nie komentujemy głośno tego, co się akurat dzieje, nie rozmawiamy przez telefon. Gdy zwracamy się do sądu, to zawsze w pozycji stojącej. Dla utrudnienia, właśnie w momencie, gdy wstajesz, aby zwrócić się do sądu i on wydaje Ci się niższy niż z pozycji siedzącej, obowiązuje Cię formuła „wysoki sadzie” 🙂
I najważniejsze – dokładnie słuchaj pytań sądu i na nie odpowiadaj. Niby oczywiste ale bardzo często mamy w takich momentach ochotę, zamiast odpowiadać, po prostu wyrzucić z siebie to co sprawiło, że wylądowaliśmy w budynku sądu i dlaczego uważamy, że druga strona nie ma racji.